Czy naprawdę znasz Boga, w którego wierzysz?
Chodzisz do kościoła, modlisz się, wierzysz. Ale czy kiedykolwiek sprawdziłeś sam w Biblii, czy to, czego Cię uczono, jest prawdą?
Ten tekst nie jest atakiem na Twoją wiarę. Nie jest atakiem na Twój kościół. Nie chcę Cię przekonać do żadnej denominacji, sekty ani ruchu religijnego.
Chcę Cię poprosić o jedną rzecz: żebyś sprawdził sam.
Wiem, że to może brzmieć prowokacyjnie. Może myślisz: “Co tu jest do sprawdzania? Wierzę w Boga, chodzę do kościoła od lat, moi rodzice robili to samo, ich rodzice przed nimi. Co ten ktoś z internetu może mi powiedzieć o wierze?”
I rozumiem tę reakcję. Naprawdę. Bo wiara to nie abstrakcyjna idea - to coś, w czym wyrosłeś. To wspomnienia z dzieciństwa. Pierwsza Komunia. Babcia, która zabrała Cię do kościoła. Modlitwa przed snem. Święta, tradycje, kolędy. To jest część Ciebie - i kiedy ktoś to kwestionuje, czujesz, jakby kwestionował Ciebie samego.
Ale właśnie dlatego proszę: przeczytaj do końca. Nie dlatego, że mam rację. Ale dlatego, że jeśli mam rację - to jest najważniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek przeczytasz.
Uczciwe pytanie
Pozwól, że zadam Ci jedno pytanie. Nie retorycznie - naprawdę się nad nim zastanów:
Skąd wiesz, że to, w co wierzysz, jest prawdą?
Nie pytam, czy wierzysz szczerze - wiem, że tak. Nie pytam, czy kochasz Boga - wierzę, że tak. Pytam o coś innego: skąd wiesz, że sposób, w jaki Go czcisz, jest tym, czego On oczekuje?
Bo jest różnica między szczerą wiarą a prawdziwą wiarą. Można wierzyć szczerze - i szczerze się mylić.
Wiem, że to trudne do przyjęcia. Ale zanim odrzucisz tę myśl, zastanów się: czy kiedykolwiek, choć raz w życiu, otworzyłeś Biblię i sam sprawdziłeś, czy to, czego uczą w Twoim kościele, zgadza się z tym, co napisał Bóg?
Nie katechizm. Nie to, co powiedział ksiądz, pastor czy teolog. Biblię. Samo Pismo Święte.
Dlaczego akurat Biblia?
Może myślisz: “Co tam Biblia, mój kościół mówi prawdę.” Ale zastanów się przez chwilę.
Biblia to korzeń i jedyne źródło wiary w jednego Boga - zarówno u Żydów, jak i u chrześcijan. Bez niej nie istnieje żadna z tych religii. Skąd Twój kościół w ogóle wie o Chrystusie? Z Biblii. Skąd wie o zbawieniu? Z Biblii. Skąd wie o Bogu, o grzechu, o zmartwychwstaniu? Z Biblii. Cała Twoja wiara - każdy dogmat, każda modlitwa, każdy sakrament - wyrasta z tej jednej Księgi. Gdyby nie Biblia, nie byłoby mowy o Jezusie Chrystusie. Nie byłoby Kościoła. Nie byłoby chrześcijaństwa. Nie byłoby judaizmu. Wszystko - dosłownie wszystko - zaczyna się od Pisma Świętego.
A skoro wszystko z niego wyrasta - to czy nie warto sprawdzić, co ono naprawdę mówi? Nie przez pryzmat tego, czego Cię uczono - ale bezpośrednio?
Może myślisz: “Ale ja znam Biblię - słucham jej co niedzielę w kościele.” Tak - słuchasz fragmentów. Wybranych przez kogoś innego. W kolejności ustalonej przez kogoś innego. Przez pryzmat perspektywy kogoś innego. Ale czy sam czytasz Biblię? Czy żyjesz Słowem Bożym? Czy wiesz, co jest w rozdziałach, których w liturgii nie czytają? Czy wiesz, co Biblia mówi o rzeczach, o których Twój kościół milczy? Słuchanie fragmentów na mszy to nie to samo, co samodzielne sięgnięcie po Pismo Święte.
Jeśli nigdy nie otworzyłeś Biblii sam - to nie jest powód do wstydu. Większość ludzi tego nie zrobiła. Ale jest to powód, żeby zacząć.
A dlaczego akurat Biblia? Bo to nie jest zwykła książka. Biblia jako jedyna księga na świecie zapowiadała przyszłość - i miała rację.
Kilka przykładów. Prorok Micheasz napisał, że Mesjasz narodzi się w Betlejem - 700 lat zanim to się stało. Psalm 22 opisuje śmierć przez ukrzyżowanie - tysiąc lat wcześniej, zanim Rzymianie w ogóle wymyślili tę karę. Prorok Ezechiel zapowiedział, że Żydzi zostaną rozproszeni po całym świecie, a potem wrócą do swojej ziemi - i dokładnie to się wydarzyło w 1948 roku, po prawie dwóch tysiącach lat wygnania. Prorok Daniel opisał z kolei upadek wielkich imperiów - Babilonu, Persji, Grecji, Rzymu - z taką dokładnością, że historycy do dziś się temu dziwią.
Żadna inna księga religijna na świecie nie ma czegoś takiego. Żadna. Koran nie ma spełnionych proroctw. Księgi hinduizmu nie mają. Pisma buddyjskie nie mają.
Biblia nie mówi: “wierz mi na słowo.” Biblia mówi: “sprawdź.” Daje Ci dowody. A jeśli w ogóle zastanawiasz się, czy Bóg istnieje - zanim odrzucisz tę myśl, sprawdź argumenty za istnieniem Boga. I wiele proroctw wciąż czeka na spełnienie - co oznacza, że ta Księga nie skończyła mówić. Faryzeusze mieli te same proroctwa. I nie rozpoznali ich wypełnienia, bo czytali Pismo przez filtr tradycji, a nie własnymi oczami. Dlatego to takie ważne, żebyś czytał sam.
Król, który odkrył prawdę za późno
W Biblii jest historia, która nie daje mi spokoju. Historia króla Jozjasza.
Jozjasz był królem Judy - pobożnym królem. Kochał Boga. Rządził sprawiedliwie. Prowadził swój lud najlepiej jak potrafił. Za jego panowania Świątynia w Jerozolimie wciąż funkcjonowała. Kapłani składali ofiary. Lud przychodził na święta. Religia działała.
A potem kapłan Chilkiasz odnalazł w Świątyni coś, co zmieniło wszystko: Księgę Prawa. Prawdopodobnie Księgę Powtórzonego Prawa - rdzeń Bożego Słowa.
Odnalazł ją w Świątyni. W samym sercu religii. Była tam cały czas - ale nikt jej nie czytał. Przez pokolenia. Kapłani służyli w Świątyni, nie znając Słowa Bożego. Lud czcił Boga, nie wiedząc, czego Bóg od niego oczekuje.
Gdy Jozjaszowi przeczytano Księgę, jego reakcja była przejmująca:
Gdy król usłyszał słowa Księgi Prawa, rozdarł swoje szaty.
- 2 Krl 22:11 (BT)
Rozdarł szaty - gest rozpaczy i żalu. Bo zrozumiał, że pokolenia przed nim żyły w błędzie. Jego ojciec. Dziadek. Pradziadek. Wszyscy. Religia trwała. Świątynia stała. Kapłani służyli. Ale Słowa Bożego nikt nie znał.
Idźcie, pytajcie Pana za mnie, za lud i za całą Judę o słowa tej znalezionej księgi. Bo wielki jest gniew Pana, który się zapalił przeciwko nam z tego powodu, że nasi ojcowie nie słuchali słów tej księgi, żeby czynić zgodnie z tym, co jest w niej napisane.
- 2 Krl 22:13 (BT)
Przeczytaj to jeszcze raz. Bóg był wściekły na swój lud. Nie na pogan. Nie na ateistów. Na swój lud - na ludzi, którzy chodzili do Świątyni, składali ofiary, obchodzili święta, modlili się. Czcili Go - ale nie czytali Jego Słowa. I to wystarczyło, żeby Bóg się na nich rozgniewał. Bo można chodzić do kościoła całe życie i nie znać Boga. Można czcić Go wargami, a sercem być od Niego daleko. I właśnie to się stało - przez pokolenia. Nie dlatego, że byli źli. Nie dlatego, że nie kochali Boga. Ale dlatego, że nie czytali. Ufali tradycji. Ufali kapłanom. Ufali systemowi. A system odszedł od Bożego Słowa tak daleko, że nikt tego nie zauważył.
Czy wiesz, co zrobił Jozjasz? Nie powiedział: “Skoro ojcowie tak robili od pokoleń, to musi być dobrze.” Nie powiedział: “Kto ja jestem, żeby kwestionować tradycję?”
Wrócił do Słowa. I zaczął od nowa.
Ludzie, którzy sprawdzali
W Dziejach Apostolskich jest krótki fragment, który zmienił moje rozumienie wiary. Apostoł Paweł - jeden z największych nauczycieli w historii chrześcijaństwa - przybył do miasta Berea i głosił Ewangelię. Reakcja Berejczyków była wyjątkowa:
Ci byli szlachetniejsi od tych z Tesaloniki; przyjęli naukę z wielką gorliwością, codziennie badając Pisma, czy tak się rzeczy mają.
- Dz 17:11 (BT)
Słuchali Pawła - apostoła, naocznego świadka zmartwychwstałego Chrystusa - i co robili? Sprawdzali w Piśmie Świętym, czy to, co mówi, jest prawdą. Codziennie. Z gorliwością.
I Biblia nie mówi: “Ci byli nieufni” albo “Ci byli buntowniczy” albo “Ci wielbili szatana.” Mówi: “szlachetniejsi”. W oryginale greckim - eugenestroi - szlachetniejszego usposobienia, bardziej otwarci, godniejsi.
Sprawdzanie jest szlachetne. Nie jest buntem. Nie jest brakiem wiary. Jest dowodem prawdziwej wiary - wiary, która szuka prawdy, a nie wygody.
Jeśli Berejczycy sprawdzali apostoła Pawła - to dlaczego Ty nie miałbyś sprawdzić swojego księdza, pastora, katechety? Dlaczego miałbyś nie sprawdzić tradycji, w której wyrosłeś?
Nie dlatego, że Twój kościół kłamie. Może nie kłamie. Ale czy sprawdziłeś?
Dlaczego to takie trudne
Wiem, dlaczego to trudne. Bo kiedy ktoś mówi Ci “sprawdź swoją wiarę w Piśmie” - słyszysz atak. Słyszysz: “Twoja wiara jest zła. Twoi rodzice się mylili. Twoje dzieciństwo było kłamstwem.”
Ale to nie jest to, co mówię.
Mówię: Twoja wiara jest wystarczająco ważna, żeby ją sprawdzić.
Jeśli wszystko, w co wierzysz, zgadza się z Biblią - to wspaniale. Nic nie tracisz. Zyskujesz pewność, że stoisz na solidnym gruncie.
Ale jeśli cokolwiek - choćby jedna rzecz - okaże się niezgodne z Pismem… czy nie chciałbyś wiedzieć?
Dam Ci trzy przykłady. Drugie przykazanie Boże mówi:
Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz oddawał im pokłonu ani im służył, gdyż Ja, Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym.
- Wj 20:4-5 (BT)
Albo Paweł:
Jeden jest bowiem Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus.
- 1 Tm 2:5 (BT)
Albo Jezus:
Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie; oni bowiem myślą, że dla swej wielomówności będą wysłuchani.
- Mt 6:7 (BT)
Nie mówię Ci, co te fragmenty znaczą. Nie interpretuję. Proszę tylko: przeczytaj i pomyśl. Jeśli te trzy fragmenty budzą w Tobie pytania - to wyobraź sobie, ile pytań pojawi się, gdy przeczytasz całą Biblię.
Zadaj sobie jeszcze jedno pytanie: gdybyś żył w czasach króla Jozjasza - czy chciałbyś dalej czcić Boga w sposób, który od pokoleń był błędny? Czy wolałbyś, żeby ktoś Ci powiedział?
Faryzeusze - ostrzeżenie, nie obelga
Jest jedna grupa ludzi w Biblii, której historia powinna spędzać sen z powiek każdemu wierzącemu. Faryzeusze.
Nie mówię o nich, żeby kogokolwiek obrazić. Mówię o nich, bo ich historia to najważniejsze ostrzeżenie w całym Piśmie dla ludzi, którzy uważają się za wierzących.
Faryzeusze byli najbardziej pobożnymi ludźmi w Izraelu. Znali Torę na pamięć. Modlili się trzy razy dziennie. Skrupulatnie przestrzegali Prawa. Poświęcili całe życie służbie Bogu. Ale z pokolenia na pokolenie obudowali Pismo Święte warstwami ludzkich nauk, interpretacji i tradycji - aż to, co Bóg naprawdę powiedział, zniknęło pod tym, co ludzie powiedzieli o tym, co Bóg powiedział. Czytali Pismo - ale przez okulary swojej tradycji. I te okulary zniekształciły im obraz tak bardzo, że kiedy Bóg, którego czcili, stanął przed nimi w ciele - nie rozpoznali Go. Co gorsza: doprowadzili do Jego śmierci.
Jak to możliwe? Właśnie tak: tradycja przysłoniła im Pismo.
Jezus sam wyjaśnił:
Ten lud czci Mnie wargami, ale ich serce jest daleko ode Mnie. Lecz daremnie Mnie czczą, ucząc nauk, które są przykazaniami ludzkimi.
- Mt 15:8-9 (BT)
“Przykazania ludzkie.” Nie Boże - ludzkie. Tradycja, która narosła wokół Pisma, aż je zasłoniła. Nauki, które wyglądały pobożnie, brzmiały mądrze, miały wielowiekowy rodowód - ale nie pochodziły od Boga.
I Jezus mówi wprost: ich cześć była daremna. Na próżno. Bez skutku. Modlili się, pościli, dawali jałmużnę - a Bóg tego nie przyjmował. Bo czcili Go według ludzkich nauk, nie według Jego Słowa.
Badacie Pisma, bo sądzicie, że w nich macie życie wieczne; a one świadczą o Mnie. A jednak nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie.
- J 5:39-40 (BT)
Badali Pisma. Znali je lepiej niż ktokolwiek. Ale nie przyszli do Chrystusa. Bo ich system - ich tradycja, ich teologia, ich sposób rozumienia Boga - nie pozwolił im zobaczyć tego, co Pismo naprawdę mówi.
To nie jest historia o głupich ludziach. To jest historia o najinteligentniejszych, najgorliwszych, najbardziej oddanych ludziach religijnych w historii - którzy przegapili najważniejszą rzecz, jaka kiedykolwiek się wydarzyła. Bo ufali tradycji bardziej niż Pismu.
Bóg sam mówi: szukaj Mnie w Piśmie
To nie jest mój pomysł. To nie jest protestancki wynalazek. To nie są Świadkowie Jehowy. To nie jest czyjaś interpretacja. Sam Bóg - wielokrotnie, konsekwentnie, przez całą Biblię - mówi, że można Go znaleźć w Jego spisanym Słowie. I tylko tam.
Jezus, stojąc twarzą w twarz z ludźmi, którzy Go nie rozpoznali, nie powiedział: “Idźcie do rabinów, oni wam wyjaśnią.” Powiedział:
Badacie Pisma, bo sądzicie, że w nich macie życie wieczne; a one świadczą o Mnie.
- J 5:39 (BT)
Pisma świadczą o Chrystusie. Nie tradycja. Nie ludzkie nauki. Pisma.
Bóg mówił do Jozuego - pierwszego przywódcy Izraela po Mojżeszu:
Niech ta Księga Prawa nie oddala się od twoich ust, ale rozmyślaj o niej we dnie i w nocy, abyś pilnował wykonania wszystkiego, co w niej jest napisane. Wtedy bowiem będzie ci się szczęściło na twojej drodze i wtedy będziesz postępował rozważnie.
- Joz 1:8 (BT)
Nie powiedział: “Słuchaj kapłanów.” Nie powiedział: “Trzymaj się tradycji starszych.” Powiedział: rozmyślaj o Księdze. We dnie i w nocy.
Dawid - król, wojownik, człowiek według serca Bożego - pisał:
Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce.
- Ps 119:105 (BT)
Nie “nauka kapłanów jest lampą.” Nie “tradycja ojców jest światłem.” Twoje Słowo - Słowo Boże - jest tym, co oświeca drogę.
A Paweł napisał wprost:
Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauki, do strofowania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany.
- 2 Tm 3:16-17 (BT)
Całe Pismo. Natchnione przez Boga. Wystarczające do wszelkiego dobrego dzieła. Nie “Pismo plus tradycja.” Nie “Pismo w interpretacji Kościoła.” Pismo. Samo w sobie. Wystarczające.
To nie ja mówię, że Biblia wystarczy. Biblia sama o sobie to mówi. A jeśli Bóg dał nam Księgę i powiedział “tu Mnie znajdziesz” - to może warto ją otworzyć?
Co z tego wynika?
Nie proszę Cię, żebyś porzucił wiarę. Proszę o coś odwrotnego: żebyś potraktował ją poważnie.
Tak poważnie, żeby sprawdzić ją w jedynym źródle, które ma autorytet: w Piśmie Świętym.
Nie w tym, co mówi ksiądz. Nie w tym, co mówi pastor. Nie w tym, co mówi ta strona. W Biblii. Bo sam Bóg powiedział, że to tam Go znajdziesz.
Może ktoś Ci powie: “Ale to Kościół ustalił kanon Biblii - więc Kościół ma autorytet ją interpretować.” To prawda, że sobory potwierdziły kanon. Ale kanon nie został wymyślony - został rozpoznany. Te księgi były czytane, przepisywane i uznawane za natchnione przez wieki, na długo przed jakimkolwiek soborem. Kościół nie stworzył Słowa Bożego - Słowo Boże stworzyło Kościół. A skoro tak, to Słowo stoi ponad Kościołem, nie pod nim.
Potrzebujesz samej Biblii - i Ducha Świętego, który pomoże Ci ją zrozumieć.
Bo relacja z Bogiem to najpoważniejsza rzecz w Twoim życiu. Poważniejsza niż zdrowie, rodzina, praca - bo dotyczy wieczności. I skoro jest tak poważna, to czy nie zasługuje na to, żebyś ją sprawdził u źródła? Faryzeusze się pomylili. Byli elitą. Byli większością. Byli oficjalnym głosem religii. Mieli wykształcenie, autorytet i wieki tradycji za sobą. I pomylili się w najważniejszej sprawie w dziejach - nie rozpoznali Jezusa Chrystusa, własnego Mesjasza, i doprowadzili do Jego śmierci na krzyżu. Jeśli oni mogli się pomylić - to może pomylić się współczesny świat. Może pomylić się Twój kościół. Może pomylić się Twój ksiądz. Jedyne, co się nie myli, to Słowo Boże.
Jeden krok
Nie proszę Cię o rewolucję. Proszę o jeden krok.
Weź Biblię. Otwórz Ewangelię według Jana. Przeczytaj ją całą - od pierwszego do ostatniego rozdziału. Sam. Bez komentarzy, bez katechizmu obok, bez czyjegoś tłumaczenia. Tylko Ty i Słowo Boże. Jeśli nie wiesz, od czego zacząć albo jak podejść do czytania Pisma, przygotowałem praktyczny przewodnik - Jak czytać Biblię?.
Zanim zaczniesz, poproś Boga - szczerze, własnymi słowami - żeby pokazał Ci prawdę. Nie moją prawdę. Nie prawdę Twojego kościoła. Jego prawdę.
Jeśli to, w co wierzysz, jest prawdą - Biblia to potwierdzi. Nie masz się czego bać.
A jeśli coś okaże się inaczej niż Cię uczono? To też nie musi być straszne. Bo lepiej znać prawdę i zacząć od nowa - jak Jozjasz - niż przez całe życie czcić Boga daremnie.
Jeśli będziecie trwać w moim słowie, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.
- J 8:31-32 (BT)
Prawda wyzwala. Ale najpierw trzeba mieć odwagę, żeby jej szukać.
Jedna modlitwa
Na koniec chcę Cię poprosić o coś jeszcze. Zanim zamkniesz tę stronę, zanim wrócisz do codzienności - pomódl się. Własnymi słowami. Nie wyuczoną formułką. Nie “Ojcze nasz” z automatu. Swoimi słowami, prosto z serca.
Powiedz Bogu coś takiego:
“Boże, jeśli jesteś prawdziwy - pokaż mi prawdę. Pokaż mi, czy mój kościół mówi prawdę. Pokaż mi, czy potrzebuję pośredników, czy mogę przyjść prosto do Ciebie przez Twoje Słowo. Pokaż mi, czy to, czego mnie uczono, pochodzi od Ciebie - czy od ludzi. Nie chcę żyć w kłamstwie. Chcę Cię znać naprawdę - takiego, jakim jesteś, nie takiego, jakiego mi przedstawiono. Prowadź mnie.”
To nie musi być ta modlitwa. Możesz powiedzieć to swoimi słowami. Ważne, żeby była szczera.
I jeśli naprawdę tego chcesz - jeśli naprawdę prosisz Boga o prawdę z otwartym sercem - to obiecuję Ci jedno: On odpowie. Może nie dzisiaj. Może nie jutro. Ale odpowie. Bo sam to obiecał:
Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, gdy Mnie będziecie szukać całym swoim sercem.
- Jr 29:13 (BT)
Całym sercem. Nie połówkami. Nie jedną nogą w tradycji, a drugą w Piśmie. Całym sercem. Szukaj Boga całym sercem - i wtedy Go znajdziesz.
Jeśli przeczytałeś Ewangelię Jana i chcesz pójść dalej - następny artykuł na tej ścieżce pokaże Ci, jak tradycja ludzka zastępowała Boże Słowo na przestrzeni historii. I dlaczego Jezus nazwał to największym zagrożeniem dla wiary.
Napisałem ten tekst z miłości, nie z chęci ataku. Modlę się za każdego, kto go czyta. Niech Pan oświeci Twoje serce i poprowadzi Cię do prawdy. Z miłością w Chrystusie - Artur.