Wpisz frazę, aby przeszukać artykuły.

    ↑↓ nawigacja ↵ otwórz esc zamknij

    Nie zabijaj - czy chrześcijanin może iść na wojnę?

    Czy 'nie zabijaj' obowiązuje na wojnie? Biblia, Kazanie na Górze i historia Kościoła: dlaczego wybieram drogę bez zabijania i służę bez broni.

    ✦

    W Polsce jeszcze kilka lat temu pytanie o służbę wojskową było dla większości z nas teoretyczne. Dziś już nie jest. Za naszą wschodnią granicą trwa wojna, polscy politycy mówią o powszechnym szkoleniu i o powrocie poboru, a młodzi mężczyźni zaczynają się zastanawiać, co zrobią, jeśli przyjdzie wezwanie. Dla chrześcijanina to nie jest tylko kwestia strachu czy wygody. To kwestia sumienia: czy wolno mi zabijać?

    Nie zamierzam udawać, że Biblia odpowiada na to pytanie jednym wersetem. Chrześcijanie od dwóch tysięcy lat dochodzą tu do różnych wniosków i część z nich to ludzie głębokiej wiary. Moja teza jest jednak jasna: uczeń Jezusa jest powołany do drogi bez zabijania - i może służyć bliźnim, także w czasie wojny, bez broni w ręku. Pokażę, na czym ją opieram, i uczciwie przedstawię to, co najmocniej jej przeczy.

    Zacznijmy od uczciwości: co właściwie znaczy “nie zabijaj”

    Nie zabijaj!

    - Wj 20:13 (BT)

    Na tym zdaniu wielu chrześcijan kończy rozumowanie: “przecież jest przykazanie”. Ale musimy być dokładni. Hebrajskie słowo ratsach oznacza przede wszystkim zabójstwo bezprawne - morderstwo, czasem nieumyślne zabicie. To samo Prawo Mojżeszowe przewiduje karę śmierci za niektóre przestępstwa, zna wojny Izraela, a nawet wyznacza miasta schronienia dla tych, którzy zabili nieumyślnie. Samo przykazanie, czytane w oderwaniu, nie rozstrzyga sprawy wojny.

    To ważne zastrzeżenie, bo wielu pacyfistów buduje swoje stanowisko wyłącznie na tym jednym zdaniu, a wtedy jest łatwe do obalenia. Dlatego idę dalej - do tego, jak Jezus to przykazanie czyta.

    Jezus nie znosi przykazania - poszerza je

    Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto zabije, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.

    - Mt 5:21-22 (BT)

    Jezus nie zadowala się literą. Przykazanie nie dotyczy już tylko czynu, ale i serca: korzeni nienawiści, pogardy, pragnienia odwetu. Jeśli sam gniew podlega sądowi, to trudno uwierzyć, że Jego uczeń może spokojnie sięgać po broń przeciw drugiemu człowiekowi.

    Zaraz potem idzie dalej, w tym samym kazaniu:

    A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.

    - Mt 5:44 (BT)

    Nieprzyjaciel jest tu adresatem miłości, nie celem. Wojna z definicji wymaga czegoś odwrotnego: widzenia w człowieku po drugiej stronie wroga, którego trzeba unieszkodliwić. Przypomnij sobie też Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, gdy Piotr chwycił za miecz:

    Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.

    - Mt 26:52 (BT)

    Piotr miał słuszną sprawę: bronił niewinnego, samego Syna Bożego. A jednak usłyszał “schowaj miecz”. Ten fragment nie rozstrzyga wszystkiego (to była wyjątkowa chwila związana z krzyżem), ale pokazuje, że nawet słuszna sprawa nie otwiera uczniowi automatycznie drogi do przemocy.

    ”Królestwo moje nie jest z tego świata”

    Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd.

    - J 18:36 (BT)

    To słowa Jezusa do Piłata i wydaje mi się, że rzadko są przywoływane w tej dyskusji. Jezus mówi wprost: to, że Jego słudzy się nie biją, wynika z natury Jego królestwa. Królestwa tego świata bronią się mieczem, bo od niego zależą. Królestwo Boże ma inne środki: prawdę, miłość, świadectwo, a w końcu krzyż.

    Paweł rozwija to samo w Liście do Rzymian:

    Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj.

    - Rz 12:21 (BT)

    Zwycięstwo chrześcijanina nad złem nie polega na pokonaniu przeciwnika, ale na tym, by zło nie zrobiło z niego kogoś takiego jak ono.

    Wczesny Kościół: świadectwo, które wielu zaskakuje

    Uczciwie trzeba powiedzieć, że historycy spierają się o to, jak wyglądała służba chrześcijan w armii przed IV wiekiem. Byli chrześcijanie w wojsku i nie wszyscy Ojcowie Kościoła mówili jednym głosem. Ale wiele ważnych świadectw wskazuje jednoznacznie:

    • Tertulian (ok. 200 r.) pisał, że chrześcijanin nie powinien służyć w legionach, bo Chrystus, rozbrajając Piotra, rozbroił każdego żołnierza.
    • Hipolit w Tradycji apostolskiej (III w.) zakazywał przyjmowania do Kościoła tych, którzy chcieli pozostać żołnierzami i zabijać.
    • Orygenes odpowiadał pogańskiemu krytykowi, że chrześcijanie nie walczą w armii cesarza, ale modlą się za niego i w ten sposób mu służą.
    • Maksymilian z Tebessy (295 r.) został stracony za odmowę poboru z tego powodu, że jest chrześcijaninem.
    • Według swojego biografa Marcin z Tours (IV w.) miał powiedzieć: “Jestem żołnierzem Chrystusa, nie wolno mi walczyć”.

    Zwrot nastąpił po Konstantynie, gdy Kościół zaczął mieć państwo jako sojusznika. Wtedy Augustyn sformułował naukę o wojnie sprawiedliwej, którą później rozwinął Tomasz z Akwinu. To poważna tradycja i warto ją znać. Ale warto też zauważyć, że wcześniejsza tradycja jest przynajmniej tak stara jak ona, a w niektórych aspektach starsza. W czasach reformacji do stanowiska bez przemocy wrócili anabaptyści, których wyznanie ze Schleitheim (1527) wprost odrzuca miecz jako narzędzie ucznia Chrystusa.

    Najmocniejszy kontrargument

    Nie chcę z nim walczyć w ukryciu. Brzmi tak:

    Rz 13:4 mówi, że władza “nie nosi miecza napróżno”, a Łk 3:14 i Dz 10 pokazują żołnierzy, którym nikt nie kazał porzucić zawodu. Poza tym, jeśli ktoś napada na twoją rodzinę, a ty nic nie robisz, to czy nie wydajesz jej na pastwę? Czy to jest miłość bliźniego?

    To nie są słabe argumenty. Spróbuję odpowiedzieć uczciwie.

    Rz 13 mówi o roli państwa: władza ma miecz, nie uczeń Jezusa. Paweł opisuje instytucję, której Bóg dopuszcza działanie, ale w tym samym rozdziale mówi o miłości, która “nie wyrządza zła bliźniemu” (Rz 13:10). Wniosek, że chrześcijanin może zostać tym, który nosi ten miecz, nie wynika z tekstu wprost.

    Żołnierze u Łukasza i w Dziejach: Jan Chrzciciel mówi im, by nie wymuszali i nie krzywdzili. Korneliusz przyjmuje Ducha Świętego. Ale Pismo nie mówi ani że zostali w armii, ani że ją opuścili. Argument z milczenia działa w obie strony i nie może być fundamentem żadnego z dwóch stanowisk.

    Obrona bliskich. To jest naprawdę trudne. Nie twierdzę, że odpowiedź jest łatwa ani że sam nie czuję tego napięcia. Pacyfista nie jest jednak biernym widzem. Prz 24:11 każe ratować tych, których wloką na śmierć. Nie zabijanie to nie to samo co nicnierobienie. Można chronić, ratować, ewakuować, opatrywać rany, stawać pomiędzy, świadczyć i cierpieć za innych, a nie zabijać. Chrześcijaństwo od początku znało taką postawę: pójść do chorych w czasie epidemii, wykupić jeńców, ukryć prześladowanych. To też jest obrona, tylko innym orężem.

    Dlaczego uważam, że droga pokoju jest bardziej biblijna

    Skoro przedstawiłem najmocniejszy kontrargument, powiem też wprost, jak sam ważę obie strony. Uważam, że droga pokoju jest wierniejsza Biblii niż nauka o wojnie sprawiedliwej, a oto dlaczego:

    • Nowy Testament nie zawiera ani jednego polecenia, by Kościół walczył mieczem. Walka, o której mówi, jest duchowa: “nie toczymy walki przeciw krwi i ciału” (Ef 6:12), a “oręż naszego bojowania nie jest cielesny” (2 Kor 10:4). Tam, gdzie Pismo mówi o broni ucznia, mówi o prawdzie, sprawiedliwości, pokoju i modlitwie.
    • Nauka o wojnie sprawiedliwej nie pochodzi z Biblii, lecz z późniejszej refleksji teologicznej. Sformułowali ją w IV-V wieku Ambroży i Augustyn, korzystając także z rzymskiej tradycji filozoficznej (m.in. Cycerona), a rozwinął Tomasz z Akwinu. To poważna i szlachetna próba pogodzenia Ewangelii z obowiązkami państwa, ale to konstrukcja ludzka, która powstała po zmianie położenia Kościoła, a nie nauczanie Jezusa czy apostołów.
    • Kryteria wojny sprawiedliwej same pokazują, jak trudno je spełnić. Prawie każda strona w każdej wojnie uważa swoją sprawę za sprawiedliwą, a chrześcijanie po obu stronach frontu modlili się do tego samego Boga o zwycięstwo. Jeśli kryteria nie rozstrzygają niczego w praktyce, trudno je uznać za pewny fundament sumienia ucznia.
    • Krzyż jest wzorem zwycięstwa. Chrystus nie pokonał zła, zabijając swoich wrogów, lecz oddając za nich życie. Apostołowie wzywają nas, by iść Jego śladem (1 P 2:21).

    Nazywam to swoją oceną, a nie dogmatem. Augustyn i Akwinata odwoływali się do Pisma (Rz 13, Łk 3:14) i szanuję chrześcijan, którzy na tej podstawie dochodzą do innych wniosków. Ale jeśli pytasz, którą drogę uważam za bliższą słowom i przykładowi Jezusa, odpowiadam: drogę pokoju.

    Co to znaczy w praktyce: służba bez zabijania

    Odrzucenie zabijania nie oznacza odrzucenia odpowiedzialności za innych. Wręcz przeciwnie. W czasie wojny i zagrożenia jest wiele ról, w których można służyć bez broni:

    • medyk i ratownik,
    • obrona cywilna, ewakuacja, ratownictwo,
    • logistyka i pomoc humanitarna,
    • kapelan i wsparcie duchowe,
    • pomoc uchodźcom i rodzinom ofiar.

    Najsłynniejszym przykładem jest Desmond Doss, adwentysta, który w czasie II wojny światowej służył jako medyk i odmówił noszenia broni. Na Okinawie w 1945 r. wyniósł z pola walki, według relacji, około siedemdziesięciu rannych i otrzymał Medal Honoru. Nie zabił nikogo, a uratował wielu.

    Jedno ostrzeżenie: odmowa z przyczyn sumienia ma sens tylko wtedy, gdy jest prawdziwa. Nie wolno udawać przekonań dla wygody. Chrześcijanin, który kłamie, żeby uniknąć służby, łamie coś ważniejszego niż przepisy o poborze. Własne sumienie trzeba najpierw uczciwie przemyśleć, w świetle Pisma, we wspólnocie, w modlitwie.

    Cena i strach

    Droga bez miecza nie jest wygodna. Może kosztować utratę pracy, odrzucenie, kary prawne, a w skrajnych okolicznościach więcej. Dlatego trzeba o niej myśleć trzeźwo.

    Ale też nie można pozwolić, żeby strach decydował za nas. Jezus mówi: “Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a duszy zabić nie mogą” (Mt 10:28). Nie znaczy to, że lęk jest grzechem, ale że nie on ma ostatnie słowo. Jezus zapowiedział, że wojny i pogłoski o wojnach będą trwać aż do końca (Mt 24:6), ale dodał: “uważajcie, nie trwóżcie się”. O tym, jak patrzeć na takie znaki czasów, pisałem w tekście kiedy nastąpi ponowne przyjście Chrystusa.

    Ostatecznie pytanie nie brzmi: “co zrobić, żeby nic mi się nie stało?”. Brzmi: “jak wiernie iść za Jezusem w świecie, który idzie inną drogą?”. I to pytanie nie ma wersji bezpiecznej.

    Podsumowanie

    • Samo przykazanie “nie zabijaj” nie rozstrzyga sprawy wojny, ale Jezus je poszerza i uczy miłowania nieprzyjaciół.
    • Jego królestwo “nie jest z tego świata”, więc nie broni się mieczem.
    • Najstarsza tradycja Kościoła widziała w tym drogę ucznia, a późniejsza nauka o wojnie sprawiedliwej jest ludzką konstrukcją teologiczną, nie wprost nauką Pisma. Dlatego uważam drogę pokoju za wierniejszą Biblii.
    • Odrzucenie zabijania nie oznacza biernego patrzenia na zło. Jest wiele sposobów, by chronić bliźnich bez broni.
    • Wniosek dla każdego musi wynikać z własnego, szczerego rozeznania, a nie z presji ani z wygody.

    Jeśli zmagasz się z tym pytaniem w kontekście przebaczenia i miłości do nieprzyjaciół, polecam też tekst o przebaczeniu jako najtrudniejszym przykazaniu, a jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego Stary Testament zna wojny, a Nowy mówi o miłowaniu wrogów, przeczytaj dlaczego Bóg w Starym Testamencie był okrutny.

    ✦